Historie z życia wzięte
KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!
Utrata danych… wielu z nas spotkał ten los. Straciliśmy prace magisterskie, ważne dla nas zdjęcia, z trudem zdobyte nagrania.
Poniżej prezentujemy Wasze ciekawe/śmieszne/straszne/mrożące krew w żyłach i otwierające scyzoryk w kieszeni opowieści na temat Waszych strat. Dziękujemy wszystkim, którzy podzielili się z nami swoimi doświadczeniami - to bardzo ważna lekcja dla nas wszystkich. Spośród nadesłanych historii wybraliśmy trzy, które postanowiliśmy nagrodzić atrakcyjnymi nagrodami. Laureaci, czyli Mateusz, Wiktor i Shizo91 zostaną poinformowani mailowo o szczegółach dostarczenia nagród. Serdecznie gratulujemy! (Regulamin konkursu)
Zapraszamy wszystkich, którzy chcą podzielić się swoimi historiami o plikach utraconych - niech urzeknie nas Wasza historia. I oby pliki już nigdy nie były bezpowrotnie utracone!
Historie użytkowników
Autor MAG
Przez tydzień przygotowywałąm prezentację dla klienta. Wnikliwy research, błyskotliwe wnioski. Zostało już tylko dopieszczenie grafiki. Ale przyszedł czas na zasłużoną przerwę i małego pobudzacza - kawę z dużą ilością mleka. Ale przecież szkoda czasu - jeszcze godzina, dwie i dzieło będzie skończone. Więc kawkę - ja zawsze postawiłam przy komputerze i wróciłam do pracy. I wtedy dzwonek telefonu, gwałtowny ruch i.... kawa znalazła się na wszędzie - na biurku, obudowie, klawiaturze. I wtedy po raz ostatni widziałąm moją prezentację, o komputerze nie wspominam...
Autor Tomasz Piotr Leszczyński
Grałem w grę RPG o nazwie Warcraft III: The Frozen Throne. Gdy szukałem gry natrafiłem na taką, w której można było ściągnąć przez stronę rapidshare program Autorefresher. Pozwalał on odświeżać ilość osób wchodzących na naszą grę. Ale gdy pobrałem i uruchomiłem program, nic się nie pokazało. Myślę sobie: a może działa tylko taki ukryty. Grałem, grałem, grałem aż wyłączyłem komputer. Dodam, że nie zrobiłem back up'u danych, a to nie był mój komputer tylko ojca. I gdy włączyłem okazało się, że dysk został wyczyszczony, ba, sformatowany wręcz. A tam były prace mojego ojca, brata, siostry, matki. Zdjęcia, nagrania moich piosenek (które sam układam). Wszystko zostało stracone. Okazało się, że ta "aplikacja" to wirus. Ale wszystko udało się odzyskać domowymi sposobami bo mieliśmy oryginalny program Ontrack Easy Recovery . Tak oto przez głupotę straciłem dane, ale je odzyskałem w końcu bo Ontrack zawsze pomoże. Powiem coś jeszcze: nie miałem anty wirusa. :(( . Myślałem, że wszyscy mnie uduszą, ale dzięki szybkiej akcji udało mi się odzyskać wszystkie dane.
Autor Monika Majewska
Witam mam na imie Monika i jestem komputeroholikiem - żartuję oczywiście ;-], problem utraty plików napewno dotknął kazdego użytkownika peceta jak również każdego pokrewnego użądzenia, i pewnie moja historia tak bardzo nie będzie odbiegać od reszty lecz jak to niestety nieczesto w prawdziwym życiu się zdarza moja zakończyla sie happyendem. Tak więc zaczynamy: środa 8 rano mobilizacja do pracy - jest; zapał -jest, komputer jest (pradu nam starczy) a roboty nie ubywa tak więc wziełam się do roboty. W tym dniu miałam akurat zrobić a uscislając wykończyć, i poddac lekkiej kosmetyce raport (tu nie podam nazwy - ściśle tajne ;-] ) , tak więc praca przebiegała bez zarzutu, wena twórcza była 30 stron niczym nie skrępowanego geniuszu gdzieś około 12 szlag trafił. Powód prozaiczny chwilowy zanik prądu i du... przepraszam za wyrażenie. W ferworze walki niesiona falą cudownego natchnienia nie zapisałam danych a UPS nie miałam tak więc kompletnie uziemiona, zdołowana i jak to jeszcze nazwać można ... tu nie ośmielę się wymieniać zaczynam wszystko od początku, uczac sie na błędach zapisując co minute tak cenne dla mnie dane. Na szczeście znalazło się jeszcze dla mnie światełko w tunelu okazało się choć i to po dłuższej chwili (zdążyłam juz nieco nadgonić pracy), iz moja kochana koleżanka z działu biorąc pod uwage wiele czynników na które składa się waga przygotowywanego raportu oraz znane juz wszystkim w dziale moje roztrzepanie, wchodząc na mój dysk ze swojego komputera ściągneła odemnie (podczas mojej przerwy śniadaniowej) ww dokument, nie mówiła mi gdyż mogło by to zranić znacznie moje poczucie wartości i przekonanie o fachowości mojej pracy. Co prawda ostateczna wersja przepadła no ale dzięki przezorności mojej koleżanki w godzinke udało mi się wykończyć to czego odtworzenie zajeło by mi pewnie 5 godzin. Tak więc pozdrowienia dla wszystkich ludzi myślących.
Autor Michał
A więc posiadałem dysk zewnętrzny służący głownie do kopii moich danych. Jednak pewnego wieczorku wrzucając dane dysk (kopiowanie trwalo okolo 20 minut) postanowiłem zrobić sobie herbate. W drodze powrotnej rozmawiając przez telefon zapomniałem o kablu. Przez co dysk upadl na ziemie. Jakie byly tego skutki nie muszę opisywać. 500GB danych płakałem około 2 tygodni. 60 tysięcy zdjęc stracone bezpowrotnie. Zadzwoniłem do jednej z firm odzyskującej dane na darmowa infolinię. Gdy usłyszałem o cenie odzyskania danych zrozumiałem dlaczego dzwonie za darmo. Jednak dzień wcześniej zgrałem na 8gb pendriva co ważniejsze dokumenty traf chciał że i pendrive zakończył swój żywot. Mianowicie zawsze nosiłem pendriva na smyczy. Moj port usb umieszczony jest u dołu komputera co za tym idzie smyczka zwisała dotykając ziemi. Siedząc przed komputerem zaplatałem smycz o kapec wstając zapomniałem o pendrivie. I niestety stało sie złamał się. chodź co prawda żeby bylo ciekawiej działał jeszcze około dwóch dni. Po czym przestał działać
Autor Maja
Kiedyś robiłam kopie zapasową moich wszystkich zbiorów, by właśnie problem utraty danych mnie nie dotknął. Zgrałam wszystkie dane na zewnętrzny dysk (taki 30GB dysk od starego laptopa - z dyskiem wszystko w porządku do dziś). Jakiś czas później chciałam przegrać sobie od koleżanki kilka filmów z jej kolekcji. Pojechałam do niej właśnie z tym dyskiem zewnętrznym, ale jak się potem okazało nie miałam wystarczająco na nim miejsca. Długo się nie zastanawiałam - pomyślałam, że po prostu skasuję kilka folderów z moich kopi zapasowych, a potem raz jeszcze zrobię backup tych folderów już na nowy dysk USB, który i tak zamierzałam kupić. Bez chwili wahania wywaliłam kilka największych folderów - pamiętam, że wtedy poleciało ze 12 GB zdjęć i filmików z wakacji i jakieś 10 GB muzyki. Akurat zwolniło się sporo miejsca na filmy. Za jakiś czas zakupiłam super nowy dysk zewnętrzny i zabrałam się do uzupełnienia kopii zapasowych, które kiedyś wykasowałam. Jakież było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że na laptopie nie mam backapowanych plików - po długim przypominaniu sobie jak to się wszystko mogło zdarzyć - przypomniałam sobie jeden drobny fakt - ja NIE SKOPIOWAŁAM plików na dysk zewnętrzny, tylko je PRZENIOSŁAM BEZ ZOSTAWIENIA KOPII! Sama skasowałam jedyną wersję moich plików!!! Na szczęście został folder Moje Dokumenty, gdyż mało miejsca zajmował.
Autor poverejay
Witam, bardzo ciekawy temat z tymi "utraconymu pliczkami". W związku z tym że miałem kilka razy "przyjemność" je stracić więc postanowiłem kilka słów na ten temat napisać oraz przestrzec podobnie jak autorzy strony o ich kopii. A więc wszystko zaczęło sie jesiennej pory roku Pańskiego 2008. Jak zwykle po tygodniowej pracy na swojej "maszynie" postanowiłem odchudzić co nieco system oraz partycje od zbędnego balastu typu stare pliki tzw. *.old , *.bak *.temp , historię przeglądarki mru, cookies za pomocą Privacy Eraser oraz Wopti Utillites. Serduszko mojej kochanej również już troszkę bolało wiec odpaliłem również Win Doktorka oraz Reg Cure. Po restarcie maszynki wszystko śmiga ładnie system nieco przyśpieszył bylo sporo errorków rejestru, zbędnych plików itd. Zblizała się godzina tak około 20.00 i pomyślałem że może jeszcze przy okazji "porządków jesiennych" przetestuje jeszcze programik który ostatnio dorwałem z Netu. Więc odpalam Pc Washer, pokazuje mi się ładny kolorowy interfejs programu "Disk Usage" czyli procentowa zawartość dysku z wolnymi danymi i zajętymi więc zadowolony przystąpiłem do optymalizacji systemu. Włączyłem zakładke Start Wash odpowiedzialną za znajdywanie "zbędnych danych" i cierpliwie czekałem. Po znalezieniu zbędnych pliczków bez namyslu wcisnołem przycisk Clean (oczyszczanie) i zrestartowalem maszynke. Po restarcie jakież moje zdziwienie było jak się okazalo ze na partycji 20 gigowej z zajętymi danymi około 16 giga znowu jest wolne prawie 20 giga. Wchodze więc na tą partycje ( a tak sie zlozylo ze akurat ten program mialem na niej zainstalowany partycja E:/...na ogół nie instaluje na C:/ ponieważ większość programów po ponownej reinstalce chodzi juz bez instalowania) patrze a tam sam katalog programu PC Washer i nic więcej . Program praktycznie wywalił w kosmos całą partycje zostawiając tylko swój katalog instalacyjny ...nieźle co. Pomyślicie wkurzył sie...włosy wyrywał z głowy .....otóż nie. Włosów nie wyrywałem bo gole sie na łyso (taka to już natura) a nerwów nie było bo był GHOST 12 PL. I teraz o tym czego konkretnie dotyczy ta stronka ...Backup. Niejednokrotnie posiadamy wartościowe rzeczy na dysku typu zdjęcia, praca magisterska , muzyczka dane te zbieramy poprzez kilka lat układamy, segregujemy a tu raptem ...BUMMM .. i nie ma. Ale na wszystko rada w tym przypadku kopia Dysku bądź Partycji. Ja już od jakiegoś czasu kopię robie programem Norton Ghost 12 lub jakakolwiek inna wersja. Kopie robie na dysk zewnętrzny 2,5 cala a w razie problemów tak jak wtedy w 20 min przywraciłem dane i po problemie (kopie robie co tydzień). Ghost może robić kopie na płyte DVD, CD lub dysk (wewnętrzny , zewnętrzny) dane kompresuje o połowe przy włączeniu przy kompresji High czyli np. 20 giga kompresuje na 10 giga. ...i tak oto jesienne , zimne popoludnie w finale skończyło się wywaleniem tego programu na zbity.......itd. a moja maszynka nadal ochoczo pracuje a za tamtym programem już nie tęskni. Reasumując...nie namawiam do korzystania ani tez nie wzbraniam kogokolwiek przed używaniem tego typu oprogramowania nawet w przypadku jeżeli nie ma kopii DYSKU. Ja natomiast z swojej strony z tego typu oprogramowania korzystałem , korzystam i będe korzystał ponieważ mam zabezpieczenie w postaci Backup-a i moge testować do woli. Podobnie w tym konkretnym przypadku jest jak z tunningiem autka : co jakiś czas wymieniamy olej, robimy przegląd itd. Chcąc mieć sprawny komputer również musimy dbać o niego. Może troche przesadzam ale nawet pisząc ten tekst to co kilka zdań robię kopie np. zabraknie prądu i co od nowa pisać???? Pozdrawiam i Życze miłego Bekapowania. Ciao.......
Autor Mateusz
Warto się chwalić czy nie warto moją utratą plików... Cóż skoro powstała taka inicjatywa to dlaczego nie opisać swojej "przygody" Otóż kilkanaście miesięcy temu po wielkim odkładaniu pieniędzu udało mi się zakupić laptopa. Całkiem przeciętna maszyna pewnej firmy europejskiej. Cieszyłem się nowym zakupem... kilka pierwszych dni zajeło mi opanowanie Windowsa Vista, wgranie oprogramowania tego najważniejszego jak i kilku gierek. Oczywiście każdego z nas ciągnie do Internetu, jako że nie posiadałem w moim domu dostępu do tego teoretycznie nieograniczonego dostępu do sieci udałem się do TP zamówić neostradę... okazało sie, że sobie poczekam ale to nie jest punk kulminacyjne mojej historii. Po podpisaniu umowy w TEPSIE po paru dniach dostałem informacje od kumpla, że jest darmowy necik radiowy u nas w mieście. Nie zastanawiając się długo rozpocząłem poszukiwania zasięgo... z okna do okna i nagle na 1 z okien pojawiła się wyszukana przez system sieć bezprzewodowa... zasięg na 1 kreskę ale postanowiłem postawić kompa na parapecie od środka w domku... jednak połączenie się zrywało z powodu braku zasięgu więc wystawilem laptopa poza okno sprawdzić czy jest lepszy zasięg... oczywiście był ale kiedy zobaczyłem 3 kreski... poślizgnąłem się na krześle i laptop poleciał z 3 piętra w dół... nagle uświadomiłem sobie, że siła grawitacji niszczy mi komputer ;/ zbiegłem na dół i zastałem rozsypkę laptopa... jedyne co zostało całe to płytka CD, która wyleciała z impetem z napędu płyt.
Autor poverejay
Witam, bardzo ciekawy temat z tymi "utraconymu pliczkami". W związku z tym że miałem kilka razy "przyjemność" je stracić więc postanowiłem kilka słów na ten temat napisać oraz przestrzec podobnie jak autorzy strony o ich kopii. A więc wszystko zaczęło sie jesiennej pory roku Pańskiego 2008. Jak zwykle po tygodniowej pracy na swojej "maszynie" postanowiłem odchudzić co nieco system oraz partycje od zbędnego balastu typu stare pliki tzw. *.old , *.bak *.temp , historię przeglądarki mru, cookies za pomocą Privacy Eraser oraz Wopti Utillites. Serduszko mojej kochanej również już troszkę bolało wiec odpaliłem również Win Doktorka oraz Reg Cure. Po restarcie maszynki wszystko śmiga ładnie system nieco przyśpieszył bylo sporo errorków rejestru, zbędnych plików itd. Zblizała się godzina tak około 20.00 i pomyślałem że może jeszcze przy okazji "porządków jesiennych" przetestuje jeszcze programik który ostatnio dorwałem z Netu. Więc odpalam Pc Washer, pokazuje mi się ładny kolorowy interfejs programu "Disk Usage" czyli procentowa zawartość dysku z wolnymi danymi i zajętymi więc zadowolony przystąpiłem do optymalizacji systemu. Włączyłem zakładke Start Wash odpowiedzialną za znajdywanie "zbędnych danych" i cierpliwie czekałem. Po znalezieniu zbędnych pliczków bez namyslu wcisnołem przycisk Clean (oczyszczanie) i zrestartowalem maszynke. Po restarcie jakież moje zdziwienie było jak się okazalo ze na partycji 20 gigowej z zajętymi danymi około 16 giga znowu jest wolne prawie 20 giga. Wchodze więc na tą partycje ( a tak sie zlozylo ze akurat ten program mialem na niej zainstalowany...na ogół nie instaluje na C:/ ponieważ większość programów po ponownej reinstalce chodzi juz bez instalowania) patrze a tam sam katalog programu PC Washer i nic więcej . Program praktycznie wywalił w kosmos całą partycje zostawiając tylko swój katalog instalacyjny ...nieźle co. Pomyślicie wkurzył sie...włosy wyrywał z głowy .....otóż nie. Włosów nie wyrywałem bo gole sie na łyso (taka to już natura) a nerwów nie było bo był GHOST 12 PL. I teraz o tym czego konkretnie dotyczy ta stronka ...Backup. Niejednokrotnie posiadamy wartościowe rzeczy na dysku typu zdjęcia, praca magisterska , muzyczka dane te zbieramy poprzez kilka lat układamy, segregujemy a tu raptem ...BUMMM .. i nie ma. Ale na wszystko rada w tym przypadku kopia Dysku bądź Partycji. Ja już od jakiegoś czasu kopię robie programem Norton Ghost 12 lub jakakolwiek inna wersja. Kopie robie na dysk zewnętrzny 2,5 cala a w razie problemów tak jak wtedy w 20 min przywraciłem dane i po problemie. Ghost może robić kopie na płyte DVD, CD lub dysk (wewnętrzny, zewnętrzny) dane kompresuje o połowe przy włączeniu przy kompresji High czyli np. 20 giga kompresuje na 10 giga. ...i tak oto to jesienne ,zimne popoludnie w finale skończyło się wywaleniem tego programu na zbity.......itd. a moja maszynka nadal ochoczo pracuje a za tamtym programem już nie tęskni. Reasumując...nie namawiam do korzystania ani tez nie wzbraniam kogokolwiek przed używaniem tego typu oprogramowania w przypadku jeżeli nie ma kopii DYSKU. Ja natomiast z swojej strony z tego typu oprogramowania korzystałem , korzystam i będe korzystał ponieważ mam zabezpieczenie w postaci Backup-a i moge testować do woli. Podobnie w tym konkretnym przypadku,jak z tunningiem autka : co jakiś czas wymieniamy olej, robimy przegląd itd. Chcąc mieć sprawny komputer również musimy dbać o niego. Pozdrawiam i Życze miłego Bekapowania. Ciao.......
Autor M
W pełni świadomy, konieczności tworzenia kopii bezpieczeństwa, zebrałem wszystkie ważne dokumenty w jednym folderze i spakowałem rar'em (dodatkowo zabezpieczyłem plik silnym hasłem). Spakowane dokumenty wysłałem na skrzynkę pocztową- jako kopię zapasową. Pech chciał, że dane utraciłem. Pobrałem plik ze skrzynki pocztowej i próbowałem rozpakować... Niestety! Hasło okazało się za SILNE :)!
Autor Shizo91
Pewnego chmurnego i niezbyt przyjaznego dnia, niechętnie zabrałem się do pisania referatu na język polski. Nauczycielka była wymagająca, więc referat ten musiał być długi i wyczerpujący, tak więc pisałem go i minuta po minucie leciała jak express z Warszawy do Krakowa... Cała praca zajęła mi około 1,5h. No więc ucieszony, że wreszcie skończyłem swe piekielne męki chciałem już zapisać plik i iść na dwór, niestety los mi pokazał jak zwierzaki mogą być irytujące. Mój kot wskoczył mi na klawiaturę, kiedy wyskoczyło okienko "czy zapisać plik" no i oczywiśćie swoją kocią łapką nacisnął "Nie" i program się wyłączył. Cała praca poszła na marne.
Autor Wiktor
Z perspektywy czasu moja historia wydaję się bardziej śmieszna (przynajmniej dla mnie :P ) aniżeli straszna, aczkolwiek w tedy śmiech był ostatnią rzeczą która mogła mi przyjść do głowy. Nie jest to może utrata pracy magisterskiej albo licencjackiej ale w gimnazjum pewnie i tak mało by mnie obchodziła :P Chodziło głównie o wypracowanie na WoS na temat wyborów w którym miały być zawarte takie informacje jak: programy, nazwiska, partie, wyniki przedstawione w tabelkach, na wykresach. Startujących w wyborach było naprawdę wielu, więc praca też była bardzo obszerna. Bardzo cieszyłem również że mogę dodać ostatnie dwa programy, nagrać pracę na płytę i dać koledze do wydrukowania. Jako członek pięcio-osobowej grupy posiadałem na komputerze i ją wykonywałem z kilku względów tylko u mnie. Po pierwsze, jako jedyny miałem internet (z grupy), miałem w miarę szybki komputer oraz dosyć biegle potrafiłem poruszać się po wszystkich odpowiednich narzędziach do wykonania takiej pracy. Napisałem, że głównie chodziło o tą pracę ale skłamałbym, że nie było mi szkoda całego komputera :P A było to tak: Młody byłem, jak to w gimnazjum, a moja jeszcze młodsza siostra siedziała przy komputerze. Jako że od samego początku czułem się prawowitym i jedynym właścicielem komputera, choć nie było to uzasadnione, poprosiłem w sposób zdecydowanie nie ładny (dokładnie to brzmiało jak rozkaz) o odejście mojej siostry od komputera. Niestety moja siostra była bardzo zadziorna i skutek łatwo można było przewidzieć... Między mną a moją siostrą nawiązała się kłótnia, bardzo głośna :P Był to 3 spór w tym samym dniu o komputer, i jakiś 20 w tygodniu. Po 3 minutach krzyków problem przyszedł rozwiązać tata, na nasze zdziwienie, nie powiedział tata ani jednego słowa, tylko wziął komputer ( bez monitora) i ku naszemu większemu zdziwieniu wyrzucił go przez okno z pierwszego piętra :P Wiedzieliśmy że jak rodzicom kończy się cierpliwość to rzucają szlabanami, karami, cięciami w kieszonkowych ale tego się nie spodziewaliśmy. Dysk, płyta główna, procesor, obudowa tego nie przetrwały, jedynie pamięć i zasilacz mogłem wykorzystać w kilku miesięcznej próbie reaktywacji jakiegoś starego komputera. Warto zrobić teraz podsumowanie jak to wpłynęło na moje życie :P Minusami są: -97% pracy na WoS zniknęło w kilka sekund. A ja przez kilka dni codziennie musiałem chodzić do wujka by zrobić ją jeszcze raz.Ale w tedy chodziłem już z płytami i nagrywałem pracę oraz materiały po zakończeniu. -Straciłem całkiem dobry komputer, Plusami: -W dobie pendrive'ów robię kopię każdej pracy :P( Nie robię kopii systemu gdyż lubię czasem posiedzieć tylko przy albo naprawianiu albo instalowaniu wszystkiego od nowa. ) -Drastycznie zmniejszyła się liczba kłótni między mną a siostrą :P
Autor kopytko
Wszystko zaczęło się od tego, że przeszedłem z Windows 98 na Windows XP. Zainteresowała mnie pewna funkcja nosząca bardzo ciekawą nazwę - zaszyfruj swoje dane. Opcja ta pozwalała zaszyfrować folder Moje dokumenty na koncie danego użytkownika tak, by inni użytkownicy tego samego komputera nie mogli tych plików przeglądać. Cieszyłem się z mojego odkrycia, jednak jak to w przypadku systemów spod znaku okienek bywa, przyszedł czas na "format C:". Po zainstalowaniu świeżego systemu okazało się, że zaszyfrowane dane są nie do odczytania. Straciłem wszystkie dokumenty, sporą część zdjęć oraz kilka projektów, nad którymi aktualnie pracowałem. Od tego czasu zawsze wykonuję kopie zapasowe ważnych danych.
Autor Krzysztof
Pliki utraciłem w dość głupi sposób. Byłem studentem, mieszkałem w akademiku. Z obawy przed "wpadem" policji pozbierałem z komputera wszystko co mogłoby być uznane za nielegalne, ale nie chciałem się z tym rozstawać. Stworzyłem zaszyfrowany obraz dysku i umieściłem na nim wszystkie pliki. Niestety podczas reinstalacji systemu nie zachowałem bazy kluczy szyfrujących i w efekcie miałem plik zawierający 40gb losowych danych. Na szczęście nie było tam żadnych danych, które byłyby naprawdę ważne, a jedynie filmy i muzyka.
Autor Karol
Chciałem zainstalować sobie Linuksa Ubuntu 8.04 jako drugi niezależny system. Doczytałem, że trzeba odpowiednio skonfigurować partycje. Zainstalowałem program G Parted i zacząłem wykonywać wszystko zgodnie z instrukcją. W końcowej fazie należało zaznaczyć nowo utworzoną partycję, na której miał być zainstalowany system. Nie zauważyłem, że zaznaczenie jakoś "samo" przeskoczyło na inną partycję (drugi fizyczny dysk), na której miałem wszystko. Program rozpoczął skanowanie i tak oto zostałem się z pustym komputerem. Byłem w trakcie kończenia dużej ważnej pracy i planowałem zrobić kopię po jej skończeniu. Mniej więcej za tydzień.
Autor Karola
Moja historia utraty plików niestety nie należy do cyklu tych oryginalnych. Przeciwnie- powiedziałabym raczej, że być może jest ona sztampowym zdarzeniem, które z pewnością przydarzyło się nie tylko mi, lecz także innym młodym ludziom.
Otóż 2 lata temu, jako studentka trzeciego roku, byłam w trakcie pisania pracy licencjackiej. Tak naprawdę powinnam stwierdzić, że byłam w trakcie jej kończenia... Byłam... Przez wiele miesięcy gromadziłam najróżniejsze materiały - stosy notatek, wolnych myśli i pomysłów spisanych, prezentacje, zestawienia, recenzje, zdjęcia, artykuły, nawet filmiki czy wypowiedzi ściągnięte z przeróżnych, nawet najmroczniejszych zakątków Internetu. Słowem całą wiedzę niezbędną do napisania wielkiego arcydzieła, jakim chciałam stworzyć moją pracę. Mijał czas, a z dnia na dzień całość nabierała rumieńców, wyrazu i ogólnego sensu... Aż wreszcie nadszedł ten dzień - dzień, w którym z wielkim uśmiechem na twarzy zasiadłam do komputera, by zakończoną pracę przesłać do mojego promotora. Dumna jak nigdy, szczęśliwa, że to już koniec wielomiesięcznej żmudnej pracy włączyłam komputer, a tam? Wielkie zaskoczenie, wielkie rozczarowanie, jeszcze większa złość i przerażenie w oczach... Przecierając oczy, nie mogąc uwierzyć sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po przyjaciela. Przyjechał, niestety było już za późno. Na monitorze dostrzegł tylko napis informujący o awarii dysku- spuścił głowę i tylko przytulił mocno mówiąc: "Naprawdę mi przykro!". Kurcze, nie wiedziałam co zrobić - czy zacząć krzyczeć, czy walić w ścianę, czy płakać, czy paść na podłogę i zacząć sie tarzać ze śmiechu. To było najgorsze uczucie w moim życiu. Straciłam wszystko, cały mój dorobek, całą pracę licencjacką, wszystkie materiały, a także wszystkie inne pliki osobiste jakie trzymałam na komputerze. Cóż za ironia, co za wstrętny los! Wszyscy uprzedzali mnie, bym zgrywała, wysyłała...chociaż na maila...a ja? Twardo pytałam "Ale po co? Przecież złego licho nie bierze!"...Śmiałam się nie dopuszczając do siebie myśli, że także i mi może przytrafić się taka katastrofa.
Skutek nr 1? Pół roku ciężkiej pracy, zarwanych nocy i anemii stwierdzonej przez lekarza poszło na marne!!!
Skutek nr 2? Kolejne pół roku poświęcone, praca nie oddana na czas, a w rezultacie dodatkowe 500zł dla szanownych Pań z dziekanatu :(
Morał? NIGDY WIĘCEJ!